sobota, 3 sierpnia 2013

Nowy początek

Witajcie Kochani,

Przychodzę do Was mam nadzieję już ostatni raz (przynajmniej na jakiś czas) z postem nie makijażowym. Jak wiecie z ostatniego wpisu, straciłam ostatnio kogoś bardzo bliskiego - mojego Astorka. Nie ma co ukrywać, ale nie był to dla mnie zwykły pies - traktowaliśmy go jak członka rodziny. W końcu prawie 8 lat się z nami wychowywał.
Niemniej jednak od dłuższego czasu myśleliśmy nad zakupem drugiego pieska (przede wszystkim dlatego, że Astor tak naprawdę należał do naszego kuzyna, ale mieszkanie w domu pokoleniowym ma swoje plusy i każdy traktował go jak swojego ;) ), który byłby po prostu nasz i z nami wszędzie jeździł i po prostu żył. Poza tym musieliśmy rozważać opcję, że jak np. wyprowadzilibyśmy się po ślubie to Astor nie poszedłby z nami, tylko zostałby u swoich prawowitych właścicieli. 

Pech chciał, a może po prostu tak miało być, że dopiero po śmierci Astora dowiedzieliśmy się o szczeniaczkach rasy Welsh corgi pembroke, w której jest zakochany od zawsze mój narzeczony. Długo się nad tym zastanawialiśmy, czy np. nie za wcześnie chcemy zastąpić pustkę po Astorze... Ale tak nie jest. Astor zawsze był, jest i będzie w moim serduszku i nic tego nie zmieni. Myślę, że gdyby Astor żył, a my wiedzielibyśmy o szczeniaczkach wtedy nie mielibyśmy takich dylematów na początku czy dobrze robimy, czy nie za wcześnie.

Niemniej jednak stwierdziliśmy, że jest to jeden z lepszych momentów na wzięcie szczeniaczka do domu. Wiadomo najlepiej wziąć go w momencie kiedy będzie wolne i kiedy będzie można go nauczyć wszystkiego. Czyli najlepiej w wakacje. W te jest mało czasu, ale biorąc pod uwagę, że za rok mamy ślub, chcemy wyjechać w podróż poślubną to nikt by nie chciał maluszka zostawić na dłuższy czas, a w kolejne wakacje najprawdopodobniej ja już pójdę do pracy i nie będzie nic na zasadzie - "dzisiaj nie chce mi się wstawać to nie jadę". No i nie zawsze szczeniaczki są.

Postanowiliśmy więc, że za półtora miesiąca w naszym domu pojawi się mały corgi:

Najprawdopodobniej będzie nazywał się Rambo, chociaż ja jeszcze bardzo protestuję (i tak udało mi się wywalczyć, że nie będzie Sir Dell (czyt. Serdel)).

Może macie jakieś fajne pomysły na imię pasujące do tego słodzisia :)


A taki tort upiekłam wczoraj mojej Babci :) (dzisiaj ma urodziny) :D
Buziaki :*

16 komentarzy:

  1. Torcik cudny, na pewno pyszny :)
    Szczeniak słodki, ciekawa jestem jaki będzie jak podrośnie. Nie idź tym tropem, że to za szybko brać kolejnego psiaka - jakie to ma znaczenie? Kochałaś Astora i pewnie pokochasz tego brzdąca, gdyby trafił do Was za życia Astora kochałabyś ich obu naraz. Gdy chcemy mamy pojemne serducha, dla wszystkich starczy miejsca. Ważne by dla tych, których kochamy mieć czas.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Ci bardzo za takie słowa. Owszem kochałam bym oba tak samo - mało tego, ja kocham każde zwierzatko, które napotkam :)
    A czas na pewno dla niego znajdę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz za co dziękować. Liczę tylko, że raz na jakiś czas pochwalisz się nowym ulubieńcem :)

      Usuń
    2. Oj na pewno będzie miał dużo sesji zdjęciowych :D
      Tak wygląda tatuś szczeniaczka:
      http://www.welshcorgi.com.pl/nowe-domy/kusztyczek.jpg

      Usuń
  3. Corgi sa piękne.....strasznie mi sie podobaja.....te króciutkie nóżki maja tyle uroku :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, te pieski mają w sobie ogrom uroku :)

      Usuń
  4. współczuje ! i to nie jest tak ze zastępuje się zwierzaka innym ..po prostu daje się dom i uczucia nowemu zwierzakowi, bo jesli nie my to kto ?:) Astor zawsze bedzie w waszych sercach.
    Mały śmieszny :d nie znam rasy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze serca są bardzo pojemne ;) Już pokochaliśmy małego tak jak Astora, którego zawsze będziemy kochać. Tak jak pewnie wiele innych zwierzątek, które chcemy mieć w przyszłości ;)

      Usuń
    2. Ps. Rasa rzeczywiście nie jest specjalnie popularna w Polsce, ale są to ulubione psy królowej Elżbiety ;)

      Usuń
  5. Jesteś uzdolnioną kuchareczką. Ja bym takiego pysznego tortu nie umiała upiec. Wygląda na prawdę apetycznie, a babcia musi być z Ciebie bardzo dumna. :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :)
      Babci smakowało i się cieszyła :)

      Usuń
  6. Twoja babcia jest zaledwie pare lat starsza od mojej mamy hehe :D A piesek cudowniasty *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdarza się i tak ;) Ja uważam, że wszystko ma swoje plusy i minusy :) sama sądzę, że będę właśnie mama w podobnym wieku jak twoja mama, bo coś mi nie spieszno do macierzyństwa ;)

      Usuń
  7. Psiak cudowny, ja bym nazwała IMBIR :)

    OdpowiedzUsuń