czwartek, 7 czerwca 2012

Flormar i "słoneczny szał ciał" ;)

Witajcie :)
Trochę wolnego i zaczęłam szaleć z częstotliwością dodawanych przeze mnie postów :D Postaram się, żeby ten był dość zwięzły i treściwy ;)
Zacznę od kosmetyków Flormar. Na wielki plus - cena i bardzo przyzwoita jakość. Od dawna chciałam je wypróbować, ale zawsze zniechęcała mnie konieczność zamawiania przez internet. Od dwóch tygodni obok mojej uczelni stoi ich stoisko w centrum handlowym i w końcu mogłam na spokojnie powybierać i zakupić kilka drobiazgów :) (z którymi od razu wiąże się część "słoneczny szał ciał" ;) ).
Moja kosmetyczna kolekcja powiększyła się o:

Puder brązujący nr 05:
Na uwagę zasługuje tu wielkość tego bronzera. Jest po prostu ogromny i możemy go znaleźć w różnych odcieniach kolorystycznych. Idealny do konturowania twarzy. Jeśli ktoś chce go stosować jako róż do policzków proponuję kolor 04, jest cieplejszy i wbrew pozorom dużo mocniejszy.
Cena: 32,90zł

Rozświetlający balsam do ciała:

Na początku balsam sprawia wrażenie delikatnie brązującego, jednak po dokładnym rozprowadzeniu na ciele widzimy, że pozostawia jedynie złote drobinki, które w słońcu pięknie się mienią, a skóra wygląda na bardzo zadbaną. Na plus - przyjemny zapach :)
Cena: 21,90zł

Żelowa kredka do oczu, kolory: blue i black:
Świetna pigmentacja, bardzo dobra trwałość, możliwość uzyskania zarówno ostrej, precyzyjnej kreski jak i roztartej... czego chcieć więcej :) Te kredeczki bardzo przypadły mi do gustu i pewnie skuszę się na inne kolory.
Cena: 16,90zł

Co do drugiej części tematu tyczy się ona słonecznej opalenizny :) Z racji tego, że na co dzień wyglądam jak mąka to zdążyłam do tego przywyknąć i nie specjalnie lubię się opalać. Trochę późno się obudziłam z tym, że wybieram się w sobotę na wesele a mam biało- czarną sukienkę. Jako, że jestem przeciwniczką solariów i nie przepadam za samoopalaczami, postanowiłam się ratować balsamem brązującym Dove do jasnej karnacji.
Balsam nakłada się bardzo równomiernie, nie zostawia smug i pozwala uzyskać delikatną opaleniznę. Po pierwszej aplikacji nie widać żadnej różnicy więc substancji samoopalających musi być tu naprawdę mało. Na ciele widzę już delikatny brązowy kolor jednak jest to moja 4 aplikacja. Nie spodziewałam się tak dobrego rezultatu po tym balsamie i sądzę, że nie raz będę się jeszcze nim ratować. Jedyny minus - jak każdy krem co ma w sobie samoopalacz, po pewnym czasie zaczyna dawać na skórze zapach spalonych orzechów... dlatego na pewno nie będę używać go na co dzień.
Miłego wieczoru :*

6 komentarzy:

  1. Kredeczki wyglądają fantastycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kredeczki i rozświetlający balsam flormar!!!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. oj tak, uwierzcie, że kredeczki są boskie :) ale rozświetlacz do ciała też super :) neutralizuje zapach balsamu brązującego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Balsam mi się bardzo podoba lubię taki efekt

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie dawno odkryłam ten balsam, a właściwie dostałam go na dzień dziecka i jestem bardzo zadowolona z niego :)
    ślicznie się błyszczą te drobinki złota, a w słońcu to już w ogóle będzie bajka :)

    OdpowiedzUsuń